Wina na pewno moja, za nisko podniosłem przy wyjmowaniu z klatki, królica lekko się szarpnęła i tylna łapą (możliwe, że pazurem) zaczepiła o brzeg. K... wolałbym sam palucha złamać.
Prześwietlenie wykazało niestety pęknięcie kości udowej

. Z dużą obawą również o młode podałem około 17:00 lek przeciwzapalny i przeciwbólowy. Wet zapewniał, że nic im nie będzie. Królica po jakiejś pół godzinie zaczęła łapać drzemki, ale reaguje na zaczepki młodzieży i otwieranie klatki. Sprawdzałem o 22:00 też było wszystko ok., nie wiem tylko czy było karmienie.
Szkoda mi zwierzaka bo pewnie bardzo się męczy, ale leczenie ze względu na miejsce złamania może być podobno tylko operacyjne w cenie około 600 PLN. Szkoda tym bardziej że jest młoda po pierwszym wykocie.
Jakie witaminy mogę podać ? Chociaż nie wiem czy w tej sytuacji jest sens. Może poza pierwszym dniem nie zauważyłem utraty apetytu, przeniosła się z jedzeniem do kafla na podłodze i na poidło kropelkowe.